16-09-08

Zapiski na marginesie magisterki (9): Za co kocham angielską teorię prawa?

4 komentarzy
Za styl.
Zakłócanie po pijanemu spokoju pasażerów publicznego autobusu godzi w szeroko przyjmowaną koncepcję kultury osobistej, przyzwoitości czy nawet dobrego postępowania. Wyraża się to przez formułowanie krytycznych uwag, próby uciszania delikwenta etc. Wiem, bo przypadek z hałaśliwym pijakiem zdarzył mi się, gdy wracałem do domu jednym z edynburskich autobusów, tego samego wieczoru, w którym napisałem ten rodział. Ale nawet gdyby to się nie zdarzyło, powyższe twierdzenie byłoby i tak prawdziwe. Hałasowanie po pijanemu jest sprzeczne z normami współżycia społecznego i to nie tylko w Edynburgu.

Neil McCormick, HLA Hart, Edward Arnold 1981, s. 42

12-09-08

Zapiski na marginesie magisterki (który to już odcinek?)

4 komentarzy

31-08-08

Blog Day

1 komentarzy
Blog Day 2008

Z okazji przypadającego nam dzisiaj Dnia Bloga życzę wszystkim blogom dużo zdrowia, pomyślności i trackbacków oraz idąc za nową świecką tradycją, pozwolę sobie wrzucić listę pięciu nowoodkrytych, dobrych blogów:

  1. Tokyo by Night, blog Polaka, który mieszka sobie i pracuje w Japonii, robiąc przy tym miliony zdjęć i opisując z detalami japoński lajfstajl. Blog jest już niemłody (a więc, jak się zacnie czytać od początku, to ma się rozrywkę na wiele godzin) i nie narzeka na brak popularności, ale myślę, że nie zaszkodzi o nim przypomnieć, bo jest fcholere udany ;)
  2. In Vitro, blog, który propaguje wiedzę niszową. Na In Vitro znajdujemy np. miniaturowe monografie nt. hodowli ziemniaka, uzębienia Ludwika XIV i inne cuda-wianki.
  3. Bigos na Madagaskarze, blog historyka-dziennikarza. Autor łowi aktualnie dyskutowane problemy i komentuje z punktu widzenia... no, historyka właśnie. To ważny punkt widzenia. I cenny, bo w Polsce wszysycy się znają na historii (oraz teologii i medycynie), tyle tylko że większość zna się na niej od d*** strony.
  4. Po prostu prawo, blog, którego idea jest właściwie tak samo prosta, jak tytuł. Autor zbiera, publikuje i komentuje co ważniejsze tezy orzeczeń SN, projekty aktów prawnych i doniesienia prasowe nt. planowanych zmian. Robi to często, rzetelnie i jasno. Coś jak Olgierd Rudak bez żarcików, albo skondensowany Vagla ;)
  5. Epicentrum Kałuży, bardzo młody blog, ale z potencjałem. Podobnie jak In Vitro, potrafi godnie zastąpić kanał Discovery, ale ma jeszcze i tę zaletę, że godnie dodatkowo nieźle zastępuje prasę kulturalną. Aktualizowany z godną podziwu regularnością.

28-08-08

And he wore a hat

1 komentarzy
Czy tylko ja w płytowej wersji "Ballady o kobiecie żołnierza" Kazika słyszę opening z "Mongoloid" Devo (a równo w połowie - wstęp refrenu)? It's so po-mo!

13-08-08

Berlińskie idiotyzmy (1): Babylonian Whore

2 komentarzy
"To był wyjazd obfitujący w idiotyzmy", powiedział Żbik, podsumowując wycieczkę do Berlina. Oto chronologiczna lista tychże idiotyzmów. Uważam, że trzeba je ocalić od zapomnienia.

1. Pociąg Szczecin-Angermuende. Pan Kuba:
- Martwię się, że mam duszę lewaka.
- Daj spokój, lewacy nie mają duszy.

2. Angermuende.
Konrad:
- Entschuldigen Sie, Wo ist eine Toilette?
Niemiecki budowlaniec:
- Hier ist keine Toilette.

3. Angermuende.
Żbik:
- Opowiem wam dowcip.
Ja:
- Nie opowiesz, tylko spalisz.
Remek:
- Wiesz jaki był najlepszy spalony dowcip Żbika?
Ja:
- Nie.
Remek:
- Wersja spalona: "Blondynka bierze udział w teleturnieju. Prowadzący pyta: 'Rzadko się myją?' Blondynka: 'Saperzy'". Wersja poprawna: "Blondynka bierze udział w teleturnieju. Prowadzący pyta: 'Myli się tylko raz?' Blondynka: 'Brudasy'".

4. Berliner Dom.
Remek: O, patrzcie, pekaes.
Faktycznie, przed katedrą zaparkował pojazd przedsiębiorstwa PKS Siemiatycze.

5. Aegyptisches Museum.
Żbik:
- Pociągnij mnie za palec.
Pan Kuba wykonuje polecenie i słychać, jak Żbika opuszczają gazy jelitowe.
Faraonowie w gablotach siedzą niewzruszeni.

6. Schody Pergamońskie, po powrocie z wystawy "Babilon - mit i prawda".
Żbik:
- I co, widziałeś ten film?
Ja:
- Yhm.
Żbik:
- I zrozumiałeś, co tam o nim napisali?
Ja:
- No że został nakręcony z ukrycia w jakimś klubie ze striptizem, gdzieś na Bliskim Wschodzie. I że był popularny, i że tę panią okrzyknięto "nierządnicą babilońską".
Żbik:
- Jak?
Ja:
- No, nierządnicą babilońską. To określenie biblijne.
Żbik (do Remka):
- A widzisz? Mówiłem, że "whore" trzeba przetłumaczyć inaczej niż "k*rwa"!

7. Dziedziniec przed Pergamonmuseum. Pakowanie suwenirów kupionych w muzealnym sklepiku.
Pan Kuba:
- I co kupiłeś?
Ja:
- Pocztówki.
Pan Kuba, potrząsając flaszką z napisem "Babylon Bier":
- A my piwo.


c.d.n.
Powered by Google || (c) 2007-2008 Michał Turajski
Attention, please. Treści zmieszczone na Headless Reader są chronione prawem autorskim. Korzystanie z nich w zakresie przekraczającym dozwolony użytek jest dopuszczalne za zgodą autora(michal.turajski@gmail.com). Autor raczej nie odmówi korzystania z nich, ale dla własnej satysfakcji chciałby wiedzieć gdzie i w jaki sposób zostaną wykorzystane. Zastrzeżenie powyższe nie dotyczy komentarzy, które nie pochodzą od autora bloga, ani innych treści, co do których wyraźnie zastrzeżono, że ich twórcą jest inna osoba.Autor życzy miłego dnia :)